Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 1d. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 1d. Pokaż wszystkie posty

środa, 17 lutego 2016

#Rozdział2 - Harry Styles " Blondynki nie są głupie "

 ***

       Postanowiłem nie tracić czasu na Maye. Możliwe, że wszystko co powiedziała było jedną wielką bujdą, która miała coś na celu, ale jestem za głupi, żeby to rozgryźć. Minął trzeci tydzień, a ja znów tu jestem. Tym razem najpierw zmierzam do palarni. Nie pamiętam kiedy ostatnio paliłem. Kiedyś były osoby, które potrafiły mnie od tego odciągnąć, teraz nie mam nikogo. Przestałem się tym przejmować już jakiś czas temu. Skończyłem palić papierosa i wyszedłem. Po drodze parę dziewczyn próbowało zaciągnąć mnie na parkiet, ale ja szedłem przed siebie twardo. Usiadłem przy barze i zamówiłem drinka. Ktoś się do mnie dosiadł, ale nie chciałem odwracać wzroku. Kątem oka widziałem blond, na resztę nie chciałem patrzeć. Dostałem zamówienie, wziąłem porządnego łyka i usłyszałem głos.
- Hej. - odezwała się nieznajoma.
- Cześć. - powiedziałem niezainteresowany.
- Czemu na mnie nie spojrzysz?- zapytała. Zmusiłem się, żeby popatrzeć na dziewczynę, czego nie chciałem robić. Była inna. Miała na sobie jeansy z dziurami na kolanach, białą bluzkę, mocno przylegającą do ciała i czarną skórzaną kurtkę.
- To normalne, że dziewczyna ubiera się tak do klubu? - zapytałem, popijając drinka. Jedyne co łączyło ją z większością dziewczyn tańczących tutaj, to wysokie szpilki.
- Wpadłam tylko na chwilkę. Widzę, że ty też nie jesteś chętny do tańca? - uśmiechnęła się.
- Jeszcze nie. - odpowiedziałem, uciekając wzrokiem na bar.
- Idziesz się przejść? Chłopak mnie wystawił, a mam zarezerwowane miejsce w restauracji obok. - powiedziała, zarzucając swoje długie blond włosy na ramię. Zawahałem się. Z jednej strony nie wypada iść z nowo poznaną dziewczyną na kolację, to nie w moim typie. Z drugiej strony nic w tym klubie dzisiaj po mnie, a wychodząc stąd lepiej na tym wyjdę. Kiwnąłem potwierdzająco głową. Dziewczyna wzięła mnie za rękę i przeciągnęła przez tańczący tłum. Kiedy byliśmy przy wyjściu, puściła. Odwróciła się z uśmiechem. Otworzyłem drzwi i ją przepuściłem jak prawdziwy dżentelmen.
- Jestem Harry. - przedstawiłem się.
- A ja Sara, miło mi. - podała mi rękę.
- Dlaczego akurat ja? - spytałem.
- Co ty? - chyba nie zrozumiała.
- Dlaczego akurat mnie wzięłaś ze sobą?
- Nie wyglądałeś, jakbyś się tam dobrze bawił. - uśmiechnęła się. - To tutaj. - pokazała na restaurację. Faktycznie, była zaraz obok klubu. Weszliśmy do środka.
      Ściany w restauracji były białe, i wisiało na nich mnóstwo obrazów. Stoły były tylko dwuosobowe. Jak na tę porę było to bardzo dużo osób. Kelner podszedł i pokierował nas do zarezerwowanego stolika. Podał menu i poinformował, że za chwilkę podejdzie spisać zamówienia.
- Jak Ci się podoba? - zapytała.
- Ładnie jest. - odpowiedziałem.
- Cieszę się. Mój tata projektował to miejsce.
- Jest architektem?
- Nie, właścicielem. - uśmiechnęła się.
- Czyli gdybyś zrezygnowała z rezerwacji, to nic by się nie stało?- zapytałem lekko zdziwiony.
- Nie, ale nie lubię wprowadzać nieładu.
- Rozumiem. Jeśli mogę zapytać..o co chodzi z Twoim chłopakiem? - nie chciałem być wścibski, ale zaskakiwała mnie ta sytuacja.
- Nie chcę o tym rozmawiać. - odparła, ale uśmiech nie zszedł z jej twarzy.
- No dobrze. - odpuściłem.
- Co podać? - zapytał kelner. Podszedł tak cicho, że nawet nie zauważyłem, kiedy tu się pojawił.
- Ja poproszę kurczaka z ryżem i warzywami, do tego wodę niegazowaną z cytryną. - Sara odezwała się jako pierwsza. 
- A ja poproszę kawę z ekspresu.- pewnie zaskoczyło ją moje zamówienie, ale nie byłem głodny.
- To w takim razie ja też wezmę kawę. Tylko kawę. - zmieniła zdanie.
- Dobrze. - odpowiedział kelner i odszedł od naszego stolika.
- Mogłeś powiedzieć, że nie jesteś głodny. - powiedziała, nadal się uśmiechając.
- Jeśli Ty jesteś to mogłaś zjeść, mi by to w niczym nie przeszkadzało. - odwzajemniłem uśmiech.
- Nie lubię jeść o tej porze, chciałam się dostosować, ale chyba mi się nie udało. - po raz pierwszy przy mnie się zaśmiała. Dostaliśmy swoje zamówienia i zaczęliśmy rozmawiać. Mieliśmy dużo wspólnych tematów, chwila ciszy była niemożliwa. Im dłużej z nią siedziałem, tym bardziej dochodziłem do wniosku, że blondynki jednak nie są takie głupie, jak przypuszczałem.


***


//Colorized Differently//


poniedziałek, 15 lutego 2016

Rozdział 1. - Niall Horan "To tylko seks".


    Tej nocy nie dała mi zmrużyć oka.Pokazała jak bardzo spragniona była mojego ciała.Nie wiedziałem nawet,że potrafi być tak namiętna.Dała mi do zrozumienia,że nie powinien tak często wyjeżdżać z miasta.Sprawiła,że sam nie wiem co mam myśleć.Nasze relacje zaszły zbyt daleko.Nie jesteśmy już przyjaciółmi jak ubiegłego lata,ale miłość?Tłumaczyłem sobie,że to tylko seks.Ale teraz..sam już nie wiem.Moje myśli biły się ze sobą.Do tej pory traktowałem to jak przelotną znajomość.Nigdy nie rozmawialiśmy o tym otwarcie.W łóżku było nam wspaniale.Lubiłem,gdy jej dłonie penetrowały moje ciało tak jak za pierwszym razem.Lubiłem,gdy przeczesywała moje blond włosy.Lubiłem,gdy jej opuszki palców wędrowały co raz niżej; doprowadzając moje ciało do drżenia.Jest to chyba jedna rzecz,której jestem pewny.Myślę,że Catrine stosunkowo za bardzo od początku brała naszą znajomość na poważnie.Dla mnie..było to oderwanie się od szarej rzeczywistości.
  Nigdy nie byłem typem samotnika.Jestem raczej duszą towarzyską; lubię poznawać nowych ludzi.Nie boję się wyzwań; raczej stawiam im czoła.Zwykłe piski dziewczyn na mój widok nie robią na mnie żadnego wrażenia.Moim hobby jest jazda na motorze.Yamaha tzr 50 o białym kolorze.Zaraz po seksie z Catrine jest to rzecz,która niezmiernie wyładowuje moje napięcie i sprawia mi radość.
 Moja matka zawsze prosiła mnie,żebym uważał.Twierdziła,że jest to bardzo niebezpieczne.I w pewnym sensie muszę przyznać jej rację.Jadąc 150km/h miałem drobny wypadek i leżałem około miesiąc w szpitalu.Ale przenigdy nie przyszło mi do głowy,by z tego zrezygnować.Dla mnie jest to odskocznia.Zapominam o tym co złe.Właśnie moja Yamaha pomogła uporać się ze śmiercią mojej matki.Odeszła 2 miesiące temu w sobotę rano.Miała raka.Lekarze uprzedzili mnie,że nie dają jej dużo czasu.Najgorsza w tym wszystkim nie była jej strata.Tylko życie po tej stracie.Może nie raz nie umiałem się z nią dogadać i wrzeszczałem na nią cholernie potem tego żałując..ale była to moja matka.Kobieta,która przez dziewięć miesięcy nosiła mnie pod sercem.W nocy wstawała i zmieniła mi pieluchy.Dostała żylaków; znosiła mój płacz,a z jej opowiadań zrozumiałem,że byłem na prawdę płaczliwym dzieckiem.Zawsze chciała dla mnie dobrze; tylko czasem nie umiała mi tego okazać.
  Co do mojego ojca.. zostawił nas.Miałem 2 latka,gdy zauważyłem pierwszy raz moją matkę zapłakaną.Ponoć miał kochankę.Ułożył sobie życie bez nas.Moja mama dużo płakała; popadła w depresję.Gdy dorosłem zrozumiałem jedną rzecz.Było mi oczywiście smutno,że tata mnie nie chce,ale..jako dwuletnie dziecko zapamiętałem tylko jeden moment.Moment,w którym odchodził.Wsiadał do czarnego BMW swojej przyszłej żony i miał na twarzy uśmiech.Był szczęśliwy.Widziałem w jego oczach szczęście.Zrozumiałem..ja i mama byliśmy dla niego tylko ciężarem.Jestem tylko ciekaw co miała tamta kobieta,czego nie miała moja matka.Tak czy inaczej przez osiemnaście lat nigdy więcej go nie zobaczyłem.Co roku w dniu moich urodzin przychodziła tylko kartka; jednak nie zapomniał o mnie.Sprawiało to,że budziła się we mnie nieśmiało nadzieja,że jeszcze kiedyś go zobaczę. 
-Niall,coś się stało? - Catrine wstała.Spojrzałem na nią niebieskimi tęczówkami.Była ubrana w swój kusy bordowy szlafroczek,pod którym miała czarny koronkowy stanik. 
-Nie,zamyśliłem się. Poczułem na swoich plecach jej paznokcie.Lekko drapała mnie.Wiedziała,że to uwielbiam.Odwróciłem się i musnąłem jej usta.
-Na którą musisz iść do pracy? - zapytała i chyba trochę zesmutniała.Spojrzałem na zegarek.Cholera,była już trzynasta, a ja na czternastą muszę już być w biurze. 
-W sumie to ja już muszę wychodzić.Ostatni raz spojrzałem na jej smutną twarz,po czym znowu lekko musnąłem jej wargi. 
- Czekaj na mnie,a dokończymy. - powiedziałem z uśmiechem.