Pokazywanie postów oznaczonych etykietą onedirection. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą onedirection. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 16 lutego 2016

Rozdział 2.- Niall Horan ''Sophie''

   Siedząc w biurze myślałem o Catrine.O przyszłości.Nie byłem pewien,czy chce się z nią wiązać.Miałem pewne wątpliwości.Od mojego złotego zegarka z Ellingtona odbijały się promienie słoneczne,które wdarły się do pomieszczenia.Nienawidziłem tej roboty.Musiałem odwalać za szefa jakieś cholerne papierkowe roboty.Sortować zgłoszenia.Nie było to moje wymarzone zajęcie,ale co miałem zrobić.Byłem przybity do muru musiałem w końcu gdzieś pracować.Nie miałem nikogo kto mógłby mnie wesprzeć finansowo.Musiałem radzić sobie sam; nic nowego.Ja Niall Horan mający dwadzieścia dwa lata musi liczyć tylko na siebie.
 Gdy miałem może piętnaście lat chodziłem na lekcje tańca.Był to hip hop.Dla zabicia czasu.Wówczas stwierdziłem,że mając za dużo wolnego czasu; rozmyślam.Byłem uzależniony od swych myśli.A jak to kiedyś grecki filozof powiedział nie można myśleć za dużo,bo stworzy się problem,którego przed chwilą nie było.W moim przypadku świetnie się to sprawdzało.Hip-hop tak bardzo mnie wciągnął,że już w wieku szesnastu rok wystąpiłem solo na mistrzostwach Polski.Ja Niall Horan nareszcie z siebie zadowolony.Pierwszy raz w życiu miałem prawdziwą satysfakcję z tego kim jestem i co robię.Bez względu na to ile posiadam.Poznałem wielu fantastycznych ludzi.Tam..po raz pierwszy ujrzałem ją.Dziewczynę o niebieskich tęczówkach przypominających ocean; można było się w nich utopić.Miała na imię Sophie.Długie jasno brązowe włosy,aż do pasa.Po raz pierwszy poczułem u kłucie w sercu.Była moją pierwszą młodzieńczą miłością.Byłem najszczęśliwszym człowiekiem,gdy odwzajemniła moje uczucie.Byliśmy razem dwa lata.Jak każda para mieliśmy wzloty i upadku; częściej wzloty.Wpisała się w moje serce,jako pierwsza.Zawsze będzie cząstką mnie nawet jeśli teraz..zupełnie nie wiem gdzie jest. 
Rozstaliśmy się z powodu jej wyjazdu do Niemiec.Na początku często dzwoniliśmy do siebie,pisaliśmy listy.Nigdy nie wierzyłem w związki na odległość.Coś się zaczęło psuć.Czułem,że ma przede mną jakieś tajemnice.Oszukiwałem sam siebie.Aż do momentu,gdy mój komputer nawalił.Straciłem wszystkie dokumenty i zdjęcia, oraz jej nazwę skypa,niemiecki numer telefonu i adres. 
Nigdy już nie usłyszałem jej głosu,ani nie zobaczyłem jej.Zniknęła z mojego życia.Teraz wiem,że ludzie odchodzą nawet jeśli po stokroć obiecywali,że tego nie zrobią..Zrezygnowałem z tańca w wieku dziewiętnastu lat.Musiałem skupić się bardziej na studiach, oraz przyszłej pracy.Jednym z powodów był też wyjazd Sophie.Straciłem marzenia i motywację.To ona namawiała mnie do treningów.Mówiła,żebym się nigdy nie poddawał i nie ważne jak mocny mur miał przed sobą po prostu go rozwalał; nie omijał. 
Czasem żałuję; może byłbym na prawdę dobrym tancerzem.Ale nie łudzę się.Pracuję 6 razy w tygodniu zazwyczaj dziesięć lub dwa naście godzin.Nie mam czasu na dodatkowe zajęcia.W niedzielę jestem zazwyczaj tak zmęczony całym tygodniem,że jedyne o czym marzę to sen.
     -Siema stary,co tam słychać? - podniosłem wzrok znad laptopa spoglądając na swojego przyjaciela.
-Co ty tu robisz?
-Przyszedłem powiadomić cię,że dzisiaj wieczorem jest w klubie impreza - uśmiechnął się zadziornie.
-Cris, nie mam czasu ile razy można ci to powtarzać?
-Tyle razy dopóki się zgodzisz.No proszę.Pamiętasz jak ja nie poszedłem do pracy skuli .. - przerwałem mu.
-Tak,dobrze pamiętam.Uratowałeś mi dupę. Nie miałem wyjścia.Musiałem się zgodzić.
-To świetnie.
 
O dwudziestej pod twoim domem.Kiwnąłem głową,po czym Cris zniknął z mojego pola widzenia.No to mam już plany na dzisiejszy wieczór.Może wreszcie się wyluzuję,bo na prawdę pęka mi już głowa od wszystkiego.Miałem nawet nadzieję,że Cris będzie miał trawkę.Tego mi było trzeba.Porządnego wyładowania stresu.Od pewnego czasu przypalam blanta,gdy jest mi źle,czy jestem pod napięciem.Wtedy jest mi na prawdę dobrze,bo niczym się nie przejmuję i zupełnie o niczym nie myślę.


Mydreamiscometrue 

poniedziałek, 15 lutego 2016

Rozdział 1. - Niall Horan "To tylko seks".


    Tej nocy nie dała mi zmrużyć oka.Pokazała jak bardzo spragniona była mojego ciała.Nie wiedziałem nawet,że potrafi być tak namiętna.Dała mi do zrozumienia,że nie powinien tak często wyjeżdżać z miasta.Sprawiła,że sam nie wiem co mam myśleć.Nasze relacje zaszły zbyt daleko.Nie jesteśmy już przyjaciółmi jak ubiegłego lata,ale miłość?Tłumaczyłem sobie,że to tylko seks.Ale teraz..sam już nie wiem.Moje myśli biły się ze sobą.Do tej pory traktowałem to jak przelotną znajomość.Nigdy nie rozmawialiśmy o tym otwarcie.W łóżku było nam wspaniale.Lubiłem,gdy jej dłonie penetrowały moje ciało tak jak za pierwszym razem.Lubiłem,gdy przeczesywała moje blond włosy.Lubiłem,gdy jej opuszki palców wędrowały co raz niżej; doprowadzając moje ciało do drżenia.Jest to chyba jedna rzecz,której jestem pewny.Myślę,że Catrine stosunkowo za bardzo od początku brała naszą znajomość na poważnie.Dla mnie..było to oderwanie się od szarej rzeczywistości.
  Nigdy nie byłem typem samotnika.Jestem raczej duszą towarzyską; lubię poznawać nowych ludzi.Nie boję się wyzwań; raczej stawiam im czoła.Zwykłe piski dziewczyn na mój widok nie robią na mnie żadnego wrażenia.Moim hobby jest jazda na motorze.Yamaha tzr 50 o białym kolorze.Zaraz po seksie z Catrine jest to rzecz,która niezmiernie wyładowuje moje napięcie i sprawia mi radość.
 Moja matka zawsze prosiła mnie,żebym uważał.Twierdziła,że jest to bardzo niebezpieczne.I w pewnym sensie muszę przyznać jej rację.Jadąc 150km/h miałem drobny wypadek i leżałem około miesiąc w szpitalu.Ale przenigdy nie przyszło mi do głowy,by z tego zrezygnować.Dla mnie jest to odskocznia.Zapominam o tym co złe.Właśnie moja Yamaha pomogła uporać się ze śmiercią mojej matki.Odeszła 2 miesiące temu w sobotę rano.Miała raka.Lekarze uprzedzili mnie,że nie dają jej dużo czasu.Najgorsza w tym wszystkim nie była jej strata.Tylko życie po tej stracie.Może nie raz nie umiałem się z nią dogadać i wrzeszczałem na nią cholernie potem tego żałując..ale była to moja matka.Kobieta,która przez dziewięć miesięcy nosiła mnie pod sercem.W nocy wstawała i zmieniła mi pieluchy.Dostała żylaków; znosiła mój płacz,a z jej opowiadań zrozumiałem,że byłem na prawdę płaczliwym dzieckiem.Zawsze chciała dla mnie dobrze; tylko czasem nie umiała mi tego okazać.
  Co do mojego ojca.. zostawił nas.Miałem 2 latka,gdy zauważyłem pierwszy raz moją matkę zapłakaną.Ponoć miał kochankę.Ułożył sobie życie bez nas.Moja mama dużo płakała; popadła w depresję.Gdy dorosłem zrozumiałem jedną rzecz.Było mi oczywiście smutno,że tata mnie nie chce,ale..jako dwuletnie dziecko zapamiętałem tylko jeden moment.Moment,w którym odchodził.Wsiadał do czarnego BMW swojej przyszłej żony i miał na twarzy uśmiech.Był szczęśliwy.Widziałem w jego oczach szczęście.Zrozumiałem..ja i mama byliśmy dla niego tylko ciężarem.Jestem tylko ciekaw co miała tamta kobieta,czego nie miała moja matka.Tak czy inaczej przez osiemnaście lat nigdy więcej go nie zobaczyłem.Co roku w dniu moich urodzin przychodziła tylko kartka; jednak nie zapomniał o mnie.Sprawiało to,że budziła się we mnie nieśmiało nadzieja,że jeszcze kiedyś go zobaczę. 
-Niall,coś się stało? - Catrine wstała.Spojrzałem na nią niebieskimi tęczówkami.Była ubrana w swój kusy bordowy szlafroczek,pod którym miała czarny koronkowy stanik. 
-Nie,zamyśliłem się. Poczułem na swoich plecach jej paznokcie.Lekko drapała mnie.Wiedziała,że to uwielbiam.Odwróciłem się i musnąłem jej usta.
-Na którą musisz iść do pracy? - zapytała i chyba trochę zesmutniała.Spojrzałem na zegarek.Cholera,była już trzynasta, a ja na czternastą muszę już być w biurze. 
-W sumie to ja już muszę wychodzić.Ostatni raz spojrzałem na jej smutną twarz,po czym znowu lekko musnąłem jej wargi. 
- Czekaj na mnie,a dokończymy. - powiedziałem z uśmiechem.